Hmmm… Życie potrafi zaskakiwać. Niby każdy z nas planuje co będzie robić jutro, pojutrze… Planuje wyjazdy, spotkania na kilka dni wcześniej, ale rzadko kiedy bierze pod uwagę, że może to się nie udać. Rzadko zastanawia się, że może wydarzyć się coś co zmieni jego plany a nawet całkowicie odwróci bieg jego życia.
Ja również nie sądziłam, że tak wiele mnie tu spotka. Dawno nie pisałam, ale po prostu ciężko ubrać w słowa to co tu się dzieje. Tu po prostu trzeba być. Zobaczyć samemu. Poczuć tą Erasmusową atmosferę.
Minął kolejny tydzień. Coraz bardziej przekonuje się, że ciężko będzie mi stąd wyjechać. Pożegnać się z tymi wspaniałymi ludźmi, których tutaj poznałam. Sprawdza się tu stare porzekadło iż :
„ Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”
Nie przypuszczałabym nigdy, że po pierwsze tak się tu rozchoruje, że będę potrzebowała osoby, która będzie za mnie mówić lekarzowi co mi dolega, bo ja nie będę w stanie wydusić z siebie dźwięku, że każde wypowiedziane słowo będzie sprawiać mi niesamowity ból. Jak również nigdy bym nie podejrzewała, że spotka mnie tyle miłego ze strony innych Erasmusów. Doszłam już troszkę do siebie. Podobno nabrałam kolorków i zaczęłam się uśmiechać. Czyli jest już w miare dobrze, Choć jeszcze sporo czasu potrzeba, by wróciła tamta Anna. Tak naprawdę gdyby nie Oni, to pewnie byłabym dalej wegetującym warzywem, które nie było w stanie wstać z łóżka i napić się soku, nie wspominając już o jedzeniu.
Niektórzy z was to czytają inni nie. Mimo wszystko dziękuję za opiekę, zakupy za to, że po prostu byliście i nie baliście się, że was zarażę ;)
Zadziwiające jest również tutejsze podejście lekarzy do pacjentów. Pomijam fakt, że zanim zobaczyłam lekarza to musiałam już na wstępie czyli za samo zapisanie zapłacić 10 euro. Każdy lekarz wita się z chorym, podaje mu rękę, siada tak by był na wysokości pacjenta, aby ten mógł go dobrze widzieć. Początkowo sądziłam, że jako obcokrajowiec zostanę potraktowana przedmiotowo. Nic podobnego. Pani doktor była bardzo miła, wysłuchała, wszystko wyjaśniła, gdzie pójść i jakie formalności załatwić. Jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem i śmiem twierdzić że nasi polscy lekarze powinni brać z nich przykład. Może i w Polsce jest lepsze przygotowanie, nauka na wyższym poziomie, ale nie uczy się szacunku do pacjenta a to też jest bardzo ważne. Pacjent powinien czuć się dobrze i komfortowo podczas wizyty lekarskiej lub pobytu w szpitalu. Tutaj przy każdym obchodzie lekarskim jest tłumaczone pacjentowi na co jest chory, dlaczego ma takie i takie badania robione, przedstawiany jest cały stan zdrowia. Natomiast pobieranie krwi to jeden wielki rytuał. Lekarz zanim pobierze krew to 5 razy pogłaszcze, spyta jak się czujesz, 10 raz zdezynfekuje chore miejsce... A jak pacjent źle się poczuje i okaże się, że nie jadł śniadania. To 5 pielęgniarek leci po cole drugie 5 bo pączka, następne po łózko i czysta piżamkę.
Polsce niestety jeszcze daleko do zachodnich sąsiadów... A szkoda...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz