8 listopada 2009

Wykłady

Dziś może coś o nauce i moim planie zajęć. W końcu jakby nie było przyjechałam tutaj kształcić się;) A zabawa i zwiedzanie to tylko dodatek:) No więc tak, tutejszy system nauczania jest troszkę inny jak u nas w Polsce zresztą jak prawie wszystko;]
Tutaj nikt niczego nie narzuca. To student decyduje na jakie przedmioty chce chodzić a nawet jak zakończy się jego przedmiot, czyli jaki będzie egzamin końcowy. Uczelnie interesuje jedynie to, aby student w semestrze uzyskał minimum 30 punktów ECTS a jak już to zrobi to jego sprawa. W zależności od tego jak kończy się przedmiot tzn czy to będzie krótki egzamin ustny, praca pisemna na ok. 10 stron albo praca na 25 stron, egzamin pisemny czy długi egzamin ustny uzyska się odpowiednią liczbę punktów. Tak więc to student sam decyduje czy za dany przedmiot dostanie 4 punkty ECTS 6, 8 a może nawet 10 punktów ECTS.

Ja dobierałam sobie tak przedmioty, aby po powrocie do Polski mieć jak najmniej do nadrabiania. Dodatkowo zapisałam się na kurs językowy. Odbywa się w poniedziałki i we wtorki. Początkowo zastanawiałam się i byłam pełna obaw jak będzie wyglądać nauka języka niemieckiego po niemiecku, ale teraz widzę, że był to dobry pomysł i w ogóle nie żałuję. W grupie językowej są ze mną ludzie z Hiszpanii, Czech, Anglii, Turcji i Francji. Muszę przyznać, że taki kurs dale nie tylko możliwość nauki języka, ale i poznanie życia w innych krajach.

Np. na ostatnich zajęciach pani prowadząca była bardzo zdziwiona iż w Polsce, Czechach i Hiszpanii nie można pic alkoholu w miejscach publicznych. Tutaj to normalne. Nikogo nie dziwi spacer nad Renem z butelką piwa. A żeby było lepiej piwo i wino młodzież może kupić legalnie już od 16 roku życia… Jednak mocniejsze trunki od 18 lat. Osobiście wychodzę z założenia, że do upicia nie potrzeba wódki czy innych mocniejszych trunków i jeśli ktoś chce, aby zaszumiało mu w głowie, to spokojnie może to zrobić winem czy piwem, więc trochę nie rozumiem tego niemieckiego rozgraniczenia…

Wykłady tutaj z założenia powinny trwać 2 godziny. Tak jest w planie, ale i tak wszystkie zaczynają się 15 minut później i kończą 15 minut wcześniej. Szczerze powiedziawszy taki wykład po niemiecku męczy 3 razy bardziej niż wykład po polsku. Trzeba dobrze się wsłuchać i skupić aby zrozumieć co profesor mieli językiem. Niektórzy mówią tak szybko, że jestem w stanie wyłapać co trzecie słowo. Natomiast np. profesor filozofii mówi dość powoli, ale niewyraźnie tak więc na jedno wychodzi. Jak uda mi się zanotować choć jedna stronę to naprawdę jest to wielki sukces. Jestem tu już ponad miesiąc a do tej pory nie mogę przyzwyczaić się do tego, że w ramach podziękowania profesorowi za wykład studenci pukają w ławki… Dla nas polskich studentów to dość dziwne, ale tu po prostu tak jest.

Oprócz języka chodzę jeszcze na:

Finanverfasungsrecht
Besonders Verwaltungsrecht I Polizei Und Ordnung recht
Tutorium dla Erasmusów, Rechtsphilosophie
Einfuehrung In das deutsche Rechtssystem und die Deutsche Rechtsterminologie
Seminar zu ausgewählten Problemen des Strafprozeßrechts und der EMRK.

Niestety wszystkie zajęcia są wieczorami, tak więc do domu wracam zazwyczaj około 20, ale za to piątki mam wolne Fakt faktem szybciej do domu nie pojadę jak to było na mojej uczelni w Polsce, ale zawsze można gdzieś już w czwartek wieczorem wyjść i poszaleć.

A tutaj fotki z takiego jednego nocnego szaleństwa :)














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz