28 listopada 2009

Tanie linie lotnicze

Tym razem przestroga dla ludzi zamawiających bilety tzw. Tanimi liniami lotniczymi…
Pamiętajmy, że nigdy nie jest tak kolorowo jak się nam wydaje. Za atrakcyjną ceną zawsze kryje się jakiś haczyk. A jeśli jeszcze ktoś przy tym ma przyjaciela- pecha, któren raczej się z nami nie lubi rozstawać i oczywiście nie przegapi okazji by nam czasem nie pomóc to katastrofa murowana!
Przykład z życia wzięty. Rezerwacja biletu do Duesseldorfu. Oczywiście jedno z większych niemieckich lotnisk. Super! Tylko oczywiście nikt nie zwraca uwagi na małe dwie literki w nawiasie (WE) A osobę, która leci pierwszy raz samolotem , pełna obaw i stresu przed podróżą raczej nie zainteresuje ten jakże skromny zapis. Rzecz jasna nasz przyjaciel pech jest bardzo szczęśliwy, że będzie nam mógł towarzyszyć w tej podróży.
Pomyślne lądowanie… Osoba, która raczej nie ma szczęścia pomyśli hmm… Coś jest nie tak… Wszystko przebiegło sprawnie… Gdzie jest mój przyjaciel ? Oooo… jest! Po wyjściu z samolotu podaje Nam rękę z ogromnym uśmiechem i mówi: „ Witamy na lotnisku w Weeze”
Właśnie w tym momencie zdajemy sobie sprawę albo i nie, kto zna język to może zapytać przemiłej pani w informacji, że znajdujemy się jakieś 80 km od Duesseldorfu… Jesteśmy w niemałym szoku. Docieraj do nas informacje, że Duesseldorf wpuszcza na lotnisko tylko Lufthanse a samoloty typu Rayner lądują na drugim lotnisku, na które jest dość kiepski dojazd, i prawde mówiąc po godzinie 20:30 to nie ma już czym tam dojechać. No chyba, że ktoś dysponuje własnym samochodem, albo ma tyle pieniędzy, że stać go na taksówkę.
Pomijam fakt, że cały komitet powitalny, któren miał witać podróżnika czeka oczywiście na super dużym lotnisku w Duesseldorfie i dziwi się, że nigdzie nie ma lotów z Gdańska… Cóż … dobrze, że nasza technika rozwinęła się na tyle, że wymyślono telefony komórkowe i można było mimo dzielących nas 80 km od razu się skontaktować i ustalić co dalej.
Fakt, faktem podróż powrotna trasą Duisburg-Bonn trwała tyle co jazda samochodem z Elbląga do Hamburga, tak w przybliżeniu około 10 godzin… no ale w końcu podróżniczka dotarła do celu.
Jakby powiedział przewoźnik… Widziały gały co brały? No niby widziały, ale pamiętajmy, żeby wszystko dokładnie analizować i czytać. Odległość lotniska o 80 km nie była jeszcze tak straszna choć dojazd do niego jest tragiczny, ale zastanówmy się co by było jakby nasz przyjaciel czy członek rodziny nie znając języka wylądował w zupełnie innym państwie…? Co prawie udało się mojej kochanej Asiovej…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz