Zadaje sobie tylko jedno pytanie: Dlaczego?
Tak z pozoru jest ono proste jednak zagłębiając się w tą sprawę coraz głębiej nasuwa mi się wiele odpowiedzi a tak naprawdę żadna nie tłumaczy niczego, a na pewno już nie tłumaczy jego zachowania.
On był zawsze dla mnie kołem ratunkowym,moją podporą czymś co dawało mi chęć do życia, miałam dla kogo codziennie oddychać. Wiedział zawsze jak pomóc, umiał pocieszyć dobrem słowem, przytulić, po prostu być.
A teraz? zmieniło się wszystko.
Jego tu nie ma.
Siedzę sama w pustym pokoju wpatrzona w szklany ekran.
Ona wygrała, jest silniejsza ode mnie. Ja już opadłam z sił, a ona będzie nadal walczyć. Zniszczyła Nas, zniszczyła mnie a teraz będzie skrupulatnie niszczyć Jego.
Co noc przywołuje wspólnie spędzone chwile. Mam je cały czas przed oczami i nie umiem sobie z tym poradzić.To jest zbyt trudne.
Tak wiele ludzi powie,że nic nie dzieje się przypadkiem,że tak musiało się stać.
Jednak On był, On jest moją miłością, kimś za kim poszła bym w nieznane i wcale nie bała się ryzyka.
Ale, teraz muszę nauczyć się żyć na nowo.
Bez Ciebie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz