Obiecałam założyć bloga, więc jest… Teraz tylko niestety brak mi czasu na napisanie czegokolwiek. Czas tutaj tak szybko leci… Szkoda że doba nie ma troszkę więcej godzin. Tak jakby miała jeszcze +12 to sądzę, że byłoby ok. No dobra +6 :-) Wtedy starczyłoby czasu na wszystko. Aż trudno mi uwierzyć, że jestem już tu 3 tygodnie.
Poznałam tu różnych ludzi. Z jednymi zaprzyjaźniłam się bardziej z innymi zamieniłam tylko kilka słów. Erasmus to świetna okazja na naukę języka, poznawanie kultury i zwyczajów innych narodowości. Akurat tutaj są ku temu dobre warunki. Zarówno w akademiku jak i na ulicach jest dość różnorodnie. Powiedziałabym nawet, że kolorowo :-)
Mieszkam w akademiku – wieżowcu (12 pięter), w którym znajduje się 311 pokoi, więc to dość sporo. Akademik powstał w latach 70 z tego co widać na poniższych zdjęciach to raczej od tamtego czasu nie był modernizowany.
Pozytywna stroną jest to, że każdy ma tutaj własny pokój z małą łazieneczką tak więc wycieczki do mycia są mi obce. Natomiast Kuchnia znajduje się na korytarzu. Jest dość duża tylko że zapachy jakie się z niej wydobywają, gdy oblegana jest przez Chinolów są czasem niedozniesienia.
Poniżej kilka zdjęć mojego królestwa...
ŁAZIENKA
POKÓJ
W budynku są 3 windy i za każdym razem jak nimi jadę to mam wrażenie, że zaraz się rozleci ;) Ogólnie akademik nie robi dobrego wrażenia. Przywitała mnie śmierdząca lodówka z grzybem i zapchana kanaliza, gdzie przy braniu prysznica woda wypływała z kratki na całą łazienkę.
LODÓWKA
MÓJ GRZYBEK
KUCHNIA
O dzielnicy w której mieszkam czyli Tannenbusch mówi się że to getto… Nazwa mówi sama za siebie. Chyba nie trzeba nikomu nic tłumaczyć o co chodzi… Biały człowiek to tutaj naprawdę rzadkość… Dzielnica w większości jest zamieszkana przez Turków, Murzynów, Arabów i Chińczyków. Na piętrze jestem jedyną białą kobietą. Czuję się dość nieswojo, gdy wpadam do kuchni ugotować torebkę ryżu, albo parówki i słyszę tylko murzyńskie przekrzykiwanie, z którego rzecz jasna nic nie rozumiem. Podobno można się do wszystkiego przyzwyczaić. Kto wie może i zacznę się uczyć murzyńskiego:-)
No i mój widok z okna...
Do centrum i na uczelnię jest dość spory kawałek, ale dużym plusem jest to, że są świetne połączenia. Co 10-15 minut jedzie U-Bahn i w ciągu 9 minut dojeżdżam nim pod sam wydział. Bardzo blisko mam też HIT-a. Tani Market w stylu naszej Biedronki, którego marką są produkty o nazwie „JA” z naprawdę atrakcyjnymi cenami, które kuszą niejednego studenta:-) no i obok polski sklep:)
Wkrótce relacja z Welcome Week.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz